43 – Kinga Kuczyńska: Rozświetlając noc na bazie filologii i teatrologii czyli o komiksie kobiecym 

 

To nie jest historia a kilka opowieści. Zaczniemy od miłości do teatru muzycznego i niechęci do spędzenia życia na ciemnej widowni. Pójdziemy w stronę świateł pochodni. Rozświetlimy noc, by udać się w inną stronę lub powrócić do pierwotnej fascynacji literaturą. Będzie i złamane serca, bo literatura okazuje się być  pisana przez mężczyzn o mężczyznach z wyblakłymi sylwetkami bohaterek drugoplanowych. Wyruszymy więc na poszukiwanie kobiet prawdziwych, piszących i opisywanych, różnorodnych i wielowymiarowych.


 

Garść linków:

www.mamadoo.pl – grupa fireshow Kingi

Kinga poleca:

do kupienia o tu <link>

Kupić można tu <link>

Do kupienia tu <link>

Kupić można tu <link>

Kupić można o tu <link>

 

 

View this post on Instagram

No i przepadłam w świecie komiksów. Ledwo pożegnałam się z polskim depresyjno- opresyjno – patryjalchalnym dorastaniem opisanym w "totalnie nie nostalgia" wpadłam w świat podobny. Rownie opresyjny, bardziej nerwicowy i pełen natręctw niż depresyjny. Patryjalchalny w inny sposób. Rodzice są rozczarowaniem. Rozczarowują każdego inaczej. Czasem nawet trudno być gejem bo twój ojciec okaże się gejem bardziej. I tak ludzie żyją według scenariusza napisanego przez kogoś kogo poczucie humoru nazwalibyśmy eufemistycznie "specyficznym". A my możemy o tym życiu poczytać. #funhome #alisonbechdel #tragikomiksrodzinny #timofcomics #komiks #pamietnik #autobiografia #takczytam #czytambolubie #książka #czytam #reading #bookworm #książki #instabook #instagramczyta #kochamczytać #ksiazka #bookaddict #czytaniejestfajne #bookphotography #terazczytam #czytambolubię #kochamksiążki

A post shared by Pogaducha (@pogaducha) on

https://www.instagram.com/p/BptmJGLlBHq/

 

Mamadoo możecie śledzić na instagramie:

Transkrypcja:

Jesteśmy w tym formacie „Kim zostanę jak dorosnę”, ale zanim się dowiemy, kim zostaniesz Jak dorośniesz to się dowiemy co robiłaś do tej pory, ponieważ  działasz w kulturze prowadzisz swój zespół Fire Show oraz piszesz książkę, antologię o komiksach. Dodatkowo o komiksach kobiecych więc dużo tego.

Jeśli dojedziemy w tej rozmowie do tego Kim zostanę jak dorosnę to będę bardzo wdzięczna.

Dobrze zdiagnozujemy. Skoro mamy diagnozować to musimy zacząć od twojego dzieciństwa. Jaki miałaś pomysł na siebie będąc małą dziewczynką? Myślałaś: się zajmę się feminizmem i zacznę grzebać w komiksach kobiecych?

Nie ale miałam taki pomysł mam taki pomysł, że powinnam organizować rzeczy. Założyłam fanklub, bo jak byłam dzieckiem było to bardzo modne mieć jakiś fanklub. Ja za bardzo nie wiedziałam czego mielibyśmy zostać fanklubem, nie byłam niczego fanką I nie wiedziałam czego chcę być fanką. Założyłam fanklub Tęczowe dzieci, bo chciałam być szefową takiego fanklubu i chciałam mieć taki zeszycik, zbierać składki zapisywać kto ile wpłacił pieniędzy. Właściwie jakiegoś większego planu nie miałam na to, ale zgromadziła wokół tego kilka osób i chyba wpłacili nawet jakieś pierwsze składki. Zapisałam to w zeszycie i mam szczęśliwa. Mieliśmy też twoje pseudonimy, bo wydawało mi się, że jest pan klubie to trzeba się posługiwać jakimś pseudonimem. W telewizji leciała Dynastia więc ja byłam Cristal a koleżanka była Alexis. Reszty nie pamiętam, ale była z nami jeszcze jakaś dwójka z podwórka. a koleżanka była Alexis. reszty nie pamiętam ale była z nami  jeszcze jakaś dwójka z podwórka. 

Okej, ale ten fanklub miał jakiś plan działania?

Absolutnie nie, ale miał strukturę.

Czyli organizowałaś. Obydwie jesteśmy po teście Gallupa i obydwie mamy takie zapędy do tworzenia struktur, u ciebie było to widoczne od dziecka.

Tak, zaczęło się wcześnie.

Tam były same dziewczyny w tym twoim klubie ? Czy chłopcy też mieli wyjście?

Był tak jakiś chłopiec, młodszy brat koleżanki z ulicy.

komiks leżący na półce

Mamy początek, mamy budowanie struktury mamy zakładanie fanklubów i chęć przewodniczenia grupie… Co dalej ?

Potem się dowiedziałam od mamy, że jestem humanistą nie wiedziałam co to znaczy, ale dosyć ładnie brzmiało. Mama czytała książki ja też czytam książki i lubię czytać książki. Właściwie nie mam jej za złe Potem się okazało, że rzeczywiście jestem humanistą no bo już innej możliwości nie było.

Potem ludzie wspierali Cię w tej diagnozie humanistycznej? To jest, że faktycznie trzymasz się tych kierunków humanistycznych czy też miałaś jakieś takie odbicia w stronę bardziej ścisłych rzeczy, czy nie czujesz tego?

Rzeczywiście bardziej trzymałam się tematów humanistycznych. W podstawówce pani wysłałam je na konkurs recytatorski, ale udałam, że jestem chora, bo strasznie się stresowałam i nie chciał wystąpić. Potem poszłam do liceum, które miało rozszerzony niemiecki, ponieważ nic innego mi do głowy nie przychodziło niż czytanie książek stwierdziłam, że pójdę na filologię polską. Poszłam z takim założeniem, że nie chcę być nauczycielką. Od Zawsze wiedziałam że tego nie chce, ale stwierdziłam, że to jest dobry pomysł, żeby poszerzyć sobie horyzonty. W liceum bardzo interesowałam się teatrem, na początku to było zamiłowanie do musicali i do Teatru Muzycznego. Byłam psycho fanką Teatru Muzycznego i różnych aktorów z teatru muzycznego, ponieważ na filologii polskiej była specjalizacja teatrologia I to było najbliższe teatrowi co mogłam robić w Trójmieście w tamtym czasie to stwierdziłam, że ta filologia i teatrologia to może być jakiś pomysł dla mnie.

( 4:58) 

Grałeś w czymś i miałaś jakieś aspiracje, żeby w tym uczestniczyć czy raczej, żeby to badać?

Raczej, żeby zbadać, bo byłam dość nieśmiała i raczej wychodzenie na scenę nie wchodziło w grę. Chociaż miałam taki epizod gdzieś pod koniec studiów, że zagrałam w sztuce kolegi i w tej sztuce było tylko dwóch aktorów: ja i kolega. Nie wiem jakieś na to zdobyłam, ale było całkiem fajnie. Gdzieś tam po drodze też dowiedziałam się, że zawód teatrologa w sumie nie ma przyszłości a praca teatrologa to spędzanie czasu w ciemnościach. Pomyślałam, że nie chcę życia w ciemnościach.

Dlaczego w ciemnościach ?

(5:44)

Trzeba ciągle oglądać te sztuki teatralne siedzieć na spektaklach. Tak samo zajmując się kinem siedzisz ciągle w kinie i oglądasz. Ta wizja mnie nie pociągała. W międzyczasie też zaczęłam te swoje zainteresowania rozwijać bardziej praktyczny sposób w grupie Fire Show.

Kiedy założyłaś tę grupę? Na pierwszych czy na drugich, bo ja już wiem, że ty byłaś na dwóch…

Pierwszych.

Na początku mamy w podstawówce ten motyw zakładania grupy, potem mamy na studiach motywy zakładania grupy, ale szukam tego momentu, w którym się okazało, że ty znasz wszystkich i wszyscy się znają i co się zupełnie nie spina z tą twoją nieśmiałością i niewystępowaniem. Nie ma takiej grupy, którą ja znam która ciebie nie zna. Czy to przez pracę, czy występy… Będę się starała dociec jak to się wydarzyło.

Ciekawe czy ja znam tych ludzi.

 

Komiks włożony do drewnianej skrzynki.

Nie wiem wiesz to chyba nie zawsze działa w ten sposób na przykład zauważyłam, że to, co ogniście rudzi ludzie są bardzo rozpoznawalni przez wszystkich, ale nikogo nie znają…

 

Ja nie jestem ruda, ale wiesz no ale ognista trochę tak.

No dobra to jedziemy dalej będziemy próbowali to ustalić. Skończyłeś z teatrem.

K: Mówiąc, że nie chce siedzieć w ciemności, ale trochę wylądowałam w ciemności, bo Fire Show się robi po zmroku.

No ale się tobą ciemność rozświetla : ) Kiedy poszłaś w kierunku komiksu, bo będziemy dzisiaj dużo o nim rozmawiać.

K: okej to najpierw był Fire Show nie wiem w sumie czy powstał z teatru, bo to, co robiliśmy było bardzo nieteatralne i szło w kierunku rozrywki i wręcz bardzo nie chciałyśmy, być nazywane teatrem ognia, bo zwłaszcza mi, osobie, która się zajmowała teatrem, wydawało się to dużym nadużyciem nazywać się teatrem. Widziałam co się za tymi tatrami ognia kryje, zazwyczaj to taki schemat walki dobra ze złem, dla mnie to słabe i tego robić i nie chciałam. Chociaż miejscami to, co my robiliśmy było nieco bardziej teatralne to bardzo Nie chciałam tego w taki sposób nazywać.

Nie chciał też tego nazywasz tańcem ognia albo żadna z nas nigdy nie była tancerką więc to wydawał się kolejnym nadużyciem. Dlatego nazywało się po prostu grupą Fire Show. Od tego zainteresowania Fire Show weszłyśmy w do takich środowisk osób, które zajmuje się czymś, co nazywa się nowy cyrk. Czyli cyrkiem, pokazami czy sztuką, która wykorzystuje siłę i kreatywność ludzi, a nie wykorzystuje do tego zwierząt.

To taki nurt, który rozwija się bardzo prężnie na całym świecie. Został upowszechnione przez Cyrk de Solei, pierwszy taki cyrk znany globalnie. Robi takie ogromne wspaniałe piękne spektakle i nie angażuję w nie zwierząt to jest w ogóle fajny model biznesowy. Myśmy w środowisku zaczęłyśmy jako grupa, głównie ja i moja przyjaciółka Monika. Byliśmy takimi kołami napędowymi grupy, jeżeli chodzi o organizacji jakieś nowe pomysły. Miałyśmy taką ambicję, aby trochę połączyć to towarzystwo ludzi, którzy zajmują się akrobatyka, żonglerka czy Fire Show w Trójmieście. Zaczęłyśmy organizować najpierw taki festiwal w Gdyni, festiwal rytmu i Ognia Frog. On nam się trochę dostał w spadku po jego pierwotnych twórcach, bo to nie mogło wymyśliłyśmy, wymyślił go pan Andrzej Mańkowski wraz z Rodriguezem Porębskim, który jest bębniarzem, Andrzej jest reżyserem. po pierwszej edycji, w której my braliśmy udział jako grupa stwierdził, że nie ma czasu się tym zajmować ma jakieś inne projekty. Ponieważ wiedział….. No właśnie ja nie wiem skąd on wiedział może to trochę ten wątek, o którym mówisz, że on coś o mnie wiedział i gdzieś mu tam grało, że ja potrafię organizować rzeczy więc zaproponowałam organizacji tego festiwalu.

Właściwie mi, zaprosiłam do tego moją przyjaciółkę i zaczęłyśmy ten festiwal co roku organizować. Przez to też zaczęłyśmy ściągać do Gdyni fajne grupy też zza granicy a gdzieś tam w międzyczasie jeszcze organizowałyśmy się spotkania cotygodniowe dla żonglerów gdzie mogli sobie trenować w dłużej fajnej stali i się poznawać i wymień umiejętności. Wtedy Wpadłam na pomysł, żeby założyć stowarzyszenie, bo miałam taką ambicję i marzenie, żeby ściągnąć do Polski taki wielki konwent europejski, żonglerski, który nazywa się European jugling convention, tylko że jak Założyłam już to stowarzyszenie w końcu, bo to był dosyć się żmudny proces i trochę to trwało to mi się zmieniły zainteresowania i zaczęłam się interesować komiksami. Dlatego pierwszymi projektami mojego stowarzyszenia Arteria były warsztaty dla dziewczyn „Dziewczyny też rysują komiksy”.

11:00

Powiedz mi jedną rzecz. Bez zawahania przejmujesz festiwal, będziesz go organizować i rozmawiać z ludźmi i ich namawiać na występy. Bierzesz na siebie sprawy techniczne i pewnie jakąś papierologię. Nie miałaś takiego zwątpienia?

K: Mega się bałam. Pamiętam, że musiałam też namawiać tę moją przyjaciółkę, żeby w to weszła, ale wydawało mi się to super szansą i super interesujące i po prostu strasznie chciałam to robić. Rzeczywiście było tak, że od tego poprzedniego organizatora dostałyśmy 1 segregator i on powiedział: słuchajcie to jest wszystko, czego potrzebujecie, żeby zorganizować ten festiwal. W nim było kilka kartek kilka telefonów jakiś tam zeszłoroczny program. Pierwszy rok wyglądał tak, że to było bardzo stresujące, to chyba był jedyny okres w życiu, kiedy ja schudłam z nerwów, bo schudłam wtedy 6 kg. Popełniliśmy masę błędów między nim wypuścił się plakaty, na których nie było miejsca, w którym odbywa się festiwal więc przez całą noc robiłyśmy doklejki na plakaty. Dużo różnych innych kwiatków też miało miejsce, a potem już było łatwiej i tak pociągnełyśmy ten festiwal przez 8 lat. W międzyczasie zaczęła się też kolejne studia i w międzyczasie zaczęłam się interesować komiksem.

To miało trochę związek właśnie, z tym że byłam zaangażowana we froga i mamadou która dosyć prężnie się wtedy rozlało i jeszcze sobie z koleżanką wymyśliłyśmy, że założymy firmę więc na to wszystko się tak składało, że nie widziałam siebie w pracy etatowej. Wiedziałam, że musiałabym zrezygnować z tych projektów więc chciałam doprowadzić do takiej sytuacji, że zrobię coś dalej, rozwijam się i prowadzę te projekty. Te drugie studia wydawały mi się dobrym pomysłem, żeby jeszcze rozszerzyć swoje horyzonty i zdecydowałam się pójść na kulturoznawstwo. Już tylko na licencjat

(13:00)

Zaczęłaś się zajmować wtedy komiksami i to komiksami  kobiecym jak już się wygadałaś. Będziemy rozmawiać sobie o tych kobietach i trochę o feminizmie w kontekście komiksów właśnie .Skąd ci się wziął ten feminizm?

 Nie wiem dokładnie skąd się wziął feminizm to było trochę jak z byciem  humanistą że ja wiedziałam że jestem feministką zanim jeszcze dokładnie znałam definicję tego terminu i bardzo mnie ciągnęło do tego tematu. Na początku studiów trafiłam do takiej grupy która była przy Uniwersytecie Gdańskim i rozmawiała o feminizmie. Najpierw to była taka otwarta grupa a potem to się piszemieniło w koło naukowe gender studies i tam były kobiety i mężczyźni z różnych kierunków .To były studentki artystki polityczki. Spotkaliśmy się co tydzień i rozmawialiśmy z o tym jak rozwijał się feminizm różnych ciekawych zestawach książkach które wychodziły na ten temat, o zjawiskach społecznych i sytuacjach politycznych. To był taki moment kiedy po raz pierwszy poczułam że jestem wśród swoich że to nie jest tak że ja zwariowałam tylko że świat jest trochę szalony i to było bardzo przyjemne uczucie Które bardzo wiele mi dało.

Co ci się wydawało że jest nie tak zanim stwierdziłeś że jednak dobrze interpretujesz świat że że coś jest nie tak?

Na przykład jeżeli na sali wykładowej na której jest setka kobiet która studiuje filologię polską wykładowca mówi że się nadajemy tylko do rodzenia dzieci i właśnie to chyba jesteśmy tu  tak hobbystycznie a potem będziemy nauczycielkami. Mamy zmarnowane życie, nie czeka nas żadne kariera Naukowa. Jesteśmy kobietami i się do  tego nie nadajemy to jednak jest coś nie tak i nie trzeba reagować tak jak większość cali hihotem. To nie jest zabawne,  trzeba się tam sprzeciwić.

Wiesz dlaczego to jest zazwyczaj  hihot? Bo mi się to wydaje  się zabawne tylko  dopóki nie przychodzimy na zajęcia z rachunkowiści finansowej sobie rozmawiamy o tym kto chce zostać dyrektorem finansowym to ten dyrektor finansowy już jest raczej mężczyzną I raczej patrzymy w tę garstkę trzech mężczyzn kulących się  gdzieś pod ścianą i czekamy aż oni się zgłoszą.

No to już trochę sobie odpowiedziałaś na pytanie dlaczego tak jest. Tak jest od samego początku edukacji i potem na Uniwersytecie też tak to wygląda że ten pan który jest wykładowcą ma wokół siebie innych wykładowców i chociaż  na filologi  polskiej 95% zaczynających studia to kobiety to potem na doktoracie już jest fifty-fifty ja im wyżej tym tych kobiet jest mnie.  Podobnie to wygląda na innych kierunkach. Więc taki pan sobie żyje w  męskiej bańce a dziewczyny o tak reagują z jednej strony dlatego że jak w taki sposób nie zareagują to ktoś nie zarzuci że nie mam poczucia humoru. Z drugiej strony pewnie czują jakiś autorytet i nie wiedzą jak zareagować a reszta trochę w szoku 

(16:30)

Nie wiem, czy on się nadal odbywają. Natomiast w tych czasach kiedy ja tam chodziłam to były wykładowczyni różnych kierunków między innymi też Filologii Polskiej. Takie, które takie tematy starały się też rozwijać gdzieś na swojej zajęciach. Byli też wykładowcy trochę Akademii Sztuk Pięknych, trochę studentek. Głównie uniwersyteckie środowisko, różne pokolenia Potem ta grupa też między innymi zajęła się organizacją corocznych manif. Rzeczywiście dla kogoś z zewnątrz może się wydawać, że to była jakaś grupa radykałów. Dla kogoś, kto tematu nie zna i przyszedłby posłuchać mogłoby to tak brzmieć, bo jest to dosyć hermetyczny temat. Jeszcze na takim poziomie akademickim.

Ludzie potrafią o tym rozmawiać w jakiś taki ludzki sposób czy to jest tak, że albo akademicka dyskusja i analiza kolejnych fal feminizmu i tła historycznego. Czy już jesteśmy w stanie mówić prostym językiem. Może nie ma sensu mówić prostym językiem, bo wtedy idziemy banał mi się. 

Wydaje, że od tamtego czasu to się jednak wiele zmieniło i pojawiają się w prasie artykuły. Teraz już można mówić o feminizmie prostym językiem. Nie każdy musi też mieć taką wiedzę, żeby się tematem, w jaki sposób interesowć. I jeśli ktoś chce się uznawać za feministkę czy feminista to nie musi znać tej historii. To pewnie jest domena osób, które dokładniej się tym tematem z jakiegoś powodu interesują. Mnie to bardzo długo irytowało, bo ja bardzo chciałam, żeby wszystkie moje przyjaciółki były też feministkami i rodzina i mama i tak dalej .

To jest tak, że są takie rzeczy, których nikt za Ciebie nie zobaczy. To musisz sama zobaczyć a często kobiety nie chcę tego widzieć. Właśnie z tych powodów, o których mówiliśmy, że nie chcą być oskarżone o to, że są tymi feministkami bo to nie jest wcale fajna etykieta. Tam na przykład stosowało się takie proste ćwiczenia, które pokazywało, jaki świat jest absurdalny, jedno z takich ćwiczeń to perspektywa kosmitów. Kosmita przylatuje sobie na ziemi i bierze w ręce pierwszą lepszą gazety ją ogląda i na tej podstawie mapy osądzić Kto zamieszkuje tę planetę. No i bierze sobie taki Dziennik Bałtycki czy Gazetę Wyborczą No i okazuje się, że ziemię zamieszkują mężczyźni i czasami tam przy tym mężczyźnie może jest jakaś rozebrana pani, jeżeli to jest Fakt.tak samo, jeżeli włącz telewizję, Wypowiadają się tylko mężczyźni. Często właśnie takie spojrzenie z innej perspektywy pomaga zobaczyć, jakie są nierówności.

Kilka tygodni temu w Dzień Dobry TVN pytali, po co kobiecie pieniądze. Był taki moment, kiedy ja już myślałam, że już jest dobrze, a potem pan z pełną powagą pytał się pani na fotelu bo to był akurat kobiety zaproszona i kobiety się tłumaczył z tego, że mają taką potrzebę bezpieczeństwa. 

Tłumaczyły się…Ale to mi tak przypomniało taki fakt, że w starożytnej Sparcie też tak było, że kobiety nie mogły posiadać, a potem ktoś stwierdził, że dobra to niech posiadają, Kiedy zaczęły posiadać dwie piąte ziemi ogólnej to im tę ziemię zabrali. W Atenach mogły zawierać transakcji, jeżeli nie wynosiły one więcej niż jedno ziarno jęczmienia. 

Idziemy do komiksu bo jakby analiza aktualnej sytuacji w mediach to może nie jest najlepszy pomysł. Zaczęłaś się zajmować komiksem po prostu.

No nie tak po prostu. To miało związek z moimi studiami na kulturoznawstwie I tym, że wybrałam sobie jako promotora Jerzego Szyłaka. Jerzy Szyłak zajmuje się komiksem od lat jest największym autorytetem, jeżeli chodzi o ten temat w Polsce. Poszłam na jego seminarium, byłam spóźniona chyba z miesiąc bo wróciłam z jakiegoś wyjazdu. Byłam bardzo zdziwiona bo okazało się, że tam na 15 osób może jedna pisała coś o komiksie. Dziwiło mnie to, że przychodzą do eksperta od komiksu piszą na przykład o kinie, na którym on też się dobrze zna ale jednak komiks to jest ta jego główna domena. Stwierdziłam, że to świetna okazja, żeby nauczyć się czegoś o czymś, o czym nie wiem zbyt wiele i powiedziałam, że chciałbym pisać o komiksie. Za tydzień miałam sobie przemyśleć co to konkretnie miałby być. Wymyśliłam, że albo komiksy autobiograficzne, albo komiks Kobiet. Pracę magisterską miałam taki temat, który był dosyć ciężki i brzmiał on „Autoagresja i inne demony: o mowie zranionego ciała”. Stwierdziłam, że teraz wolałbym coś takiego przyjemniejszego może, żeby nie było krwi ale nie do końca się udało. Promotor powiedział, że okej, autobiograficzny to nie bo już jest jeden człowiek, który o tym pisze, to może tym komiksie kobiecym ale to będzie cienka praca bo takich kobiet to jest tam może pięć. Się zdziwiłam pomyślałam, że pan się na pewno byli, mimo że jest mimo że jest znawcą ja mu pokażę że się myli.

Zacząłam grzebać, szukać na temat tych kobiet jak przyszłam do niego z listą tam około 80 czy 100 nazwisk to powiedział: „No to fajnie to pani Kingo poproszę napisać tę pracę, napisać coś o kobietach i historii, zrobić do tego antologie odezwać się do tych kobiet, które teraz tworzą wydamy antologię. 

Jest jedna rzecz, która jest bardzo nie zrozumiała. Dziewczynki rysują zawsze było, że dziewczynki rysowały na wszystkie organizowane w szkole imprezy. Zawsze, jeśli było trzeba narysować kwiatka czy Panią Wiosnę na dzień wiosny zawsze robiły to dziewczynki. Ponieważ wiadomo, że dziewczynki są bardziej utalentowane, mają ładniejsze pismo. Dziewczynki też pisały ponieważ gdy chłopcy się zajmują matematyką to dziewczynki, żeby już się tak strasznie w tej szkole nie nudziły dopóki nie znajdą męża mogą sobie coś napisać. Mogłoby się wydawać, że skoro dziewczynki rysowały i czytały mogłyby stworzyć jakiś komiks. Jak patrzymy sobie na festiwal komiksów na to, kto tam występuje to na przykład w Warszawie na Comikconie będzie 40 mężczyzn i 6 kobiet czyli mamy 87% 13% Tak samo mieliśmy w Łodzi. Są tam rozdawane autografy rozdaje je 12 panów i jedna pani. Wydaje się to być absurdalne, że z tego rysowania i czytania i wypychania do humanizmu chłopcy nagle zaczynają rysować komiksy i zbierać nagrody.

Na Akademii Sztuk Pięknych jest przewaga kobiet z tego, co wiem. No widzisz ja też tak to policzyłam w Excelu też pewnie ktoś mi pokazał. Liczyłam ile kobiet jest wydawanych w ciągu roku w Polsce i zrobiłam takie statystyki. Wygląda to bardzo podobnie do tych twoich. Jeśli chodzi o obecność kobiet na Festiwalu co ma sens no bo na festiwal zapraszane są te kobiety, która coś wydały i ci mężczyźni, którzy coś ostatnio wydali. Zazwyczaj chociaż nie tylko no i z czego to wynika… To zależy czy rozmawiamy o Stanach Zjednoczonych, czy o Polsce ale ogólnie wszystko wynika z tych samych mechanizmów. Nieobecności kobiet, jakich sferach i też jakichś determinacji, którą mają dziewczynki i kobiety, jeżeli chodzi o ich losy.

Można o tym mówić w perspektywie epok wieków i to się aż tak szybko nie zmienia bo w ogóle nie ma takiej ciągłości i tradycji istnienia kobiet w sztuce. Teraz się dzieje i teraz się to odkopuje i znajduje się takie kobiety, które tworzyły mimo bardzo ciężkich warunków wręcz niemożliwe do tego, żeby mogły tworzyć. Czasami coś się którejś tam zdarzało jeśli miała takie szczęście, że miały oświeconego ojca i nie miały brata więc on pakował swoje ambicje w nią albo która poszła do zakonu bo była tą drugą córkę, która już nie dostała kasę do rodziców  i ich właściwie to był jedyny możliwy dla niej los.Tam miała okazję nauczyć się czytać i pisać i stała się filozofką.  Większość kobiet takich możliwości nie miała. Jeżeli mam sobie odpowiedź na pytanie, dlaczego nie było wielkich artystek to jest  bardzo fajny tekst na ten temat takiej badaczki sztuki z  71 roku. Dosyć stary ale bardzo na czasie nadal, w którym ona rozbraja wszelkie mity. 

Normalnie jeśli  zadajemy takie pytanie to  zaczyna się takie „no ale była tam Amba Edmunda Louis, albo Skłodowska, albo ktoś tam i zaczynamy, wiesz, panicznie wyszukiwać te kobiety, którym się udało. Pokazywać, że one jednak były. No ale ich nie ma na kartach historii więc tak naprawdę to trzeba to spojrzenie przenieść na patrzenie na system w którym one funkcjonowały a  w którym funkcjonują mężczyźni. Jest taka fajna  analogia, że nie było też wielki architektów wśród artystów i nie było też wielkich tenisista wśród Eskimosów i sprawy stają się jaśniejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *