32 – czyli o Krakowie, Pradze, Budapeszcie i mieście którego nazwy nie umiem zapamiętać.

Pokonaliśmy niedźwiedzie. Wygraliśmy z nimi w chowanego w Rumuńskich lasach. Wracamy więc w chwale i sławie by opowiedzieć o naszych niesamowitych przygodach. Jedliśmy humus, jechaliśmy uberem, zwiedzaliśmy zamek! Czyli być może przesadziłam nazywając nasze przygody niesamowitymi. Może były to zwyczajne wakacje o których chcieliśmy opowiedzieć.

Rzeczy o których mówiliśmy:

Co i gdzie jeść w Krakowie:

Kraków jest bardzo miłym miastem. Humus i inne pyszności jedliśmy w żydowskiej knajpie Hamsa Humus Bar. Wybrałam to miejsce ponieważ byłam tam już wcześniej i wszytko niesamowicie mi smakowało oraz dlatego, że z jakiegoś powodu aktualnie moje dziecko je głównie humus, twierdzi, że to ma jakiś związek z byciem nastolatką.

 

Mówię też o miłym panu sprzedającym zupę w kubku ponieważ o miłych ludziach trzeba mówić. Zresztą, każdego człowieka przychodzi moment kiedy nic mu się nie chce, nie tylko gotować ale nawet i przesadnie przeżuwać i wtedy można coś w siebie wlać. To może być wódka a może być zupa. Zupa będzie zdrowsza.

Odwiedziliśmy też bar w którym można pić napoje alkoholowe i bezalkoholowe a przy tym grać w gry. Brzmi jak pomysł na świetnego sylwestra ale można też tak spędzać zwyczajne weekendy. Polecam.

Niestety nie pamiętam jak się nazywa ani gdzie się mieści. Jak uda mi się dowiedzieć dam wam znać 🙂

Widzieliśmy też Dance Battle.

W Krakowie obowiązującą walutą są PLNy. Aby jechać autostradą nie potrzeba winiety 😉

Przystanek Praga

Kolejnym przystankiem była Praga. Miasto tłoczne i oblegane przez turystów.

Mieliśmy mało czasu na zwiedzanie. Dowidzieliśmy się jedynie, że będąc człowiekiem szanowanym można mieć w pubie swój własny kufel trzymany w szafie. Zgodnie z naszymi informacjami ciasto kominkowe nie jest tradycyjnym czeskim wypiekiem a w każdym menu znajduje się danie z kiełbasą.

W Pradze obowiązującą walutą nie są PLNy. Trzeba płacić koronami ale są miejsca w których można zapłacić EURO. Nie mieliśmy problemów z płaceniem kartą debetową czy kredytową. Kurs walut w centrum jest raczej szalony ale również bez problemu udało nam się wypłacić niewielką kwotę w bankomacie.

Na czeskich autostradach potrzebna jest winieta. Można ją kupić na stacji benzynowej przed granicą, ewentualnie na poczcie.  Podobno można wcześniej wszystkie winiety zamówić sobie przez internet ale bałabym się oszustów i wydaje mi się to zupełnie bezsensowne.

Przystanek: Martin na Słowacji.

Mieszkanie w którym się zatrzymujemy wygląda tak <link>

Nie zawsze uda się trafić na fajną cenę ale warto próbować.

Miejsce w którym udaję, że jestem prawdziwym mężczyzną jest Habanero Steak Pub. Do polubienia ich knajpy na facebooku zachęca napis „lajkos na facebookos”, dałam lajka. Generalnie na Słowacji większość czasu poświęcam na czytanie napisów, reklam i nazw produktów a potem zaśmiewaniu się do łez. Nie świadczy to najlepiej o jakości mojego poczucia humoru.


Słowacką winietę kupiliśmy przez internet. Wszędzie płaciliśmy kartą. Euro może się przydać w bardzo małych miejscowościach aby zapłacić za drobne zakupy.

Przystanek: Budapeszt

Jest piękny. Wielki i piękny. Ze znalezieniem dobrego jedzenia nie ma problemu. Miasto pełne jest knajp i kawiarni. My jedliśmy w greckiej restauracji Dionysos i możemy polecić z czystym sumieniem.

Drugim miejscem które warto odwiedzić jest:

Humus – który muszę zlokalizować na mapie.

Byliśmy też w łaźniach. Te które odwiedziliśmy zostały nam polecone przez znajomego Greka. Nie był to idealny wybór biorąc pod uwagę fakt, że byliśmy tam z dzieckiem. Nadaje się raczej dla ludzi mniej energicznych niż jedenastolatka wrzucona do wody.

Przystanek: Rumunia

link do obiektu <tu tu> 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *